VAR-u czar, czyli mecz Jagiellonii z Zagłębiem Sosnowiec

RedaktorAktualności

W sobotnim meczu Ekstraklasy 6.04.2019 r. Jagiellonia Białystok podejmowała sosnowieckie Zagłębie. Spotkanie zapowiadało się dla kibiców interesująco, gdyż rozgrywki weszły w decydującą fazę rundy zasadniczej. Ważą się losy zarówno Jagiellonii, jak i Zagłębia. Jagiellonia po ostatnich fatalnych występach wylądowała na 9. miejscu w tabeli i nie mogła pozwolić sobie na stratę punktów, o ile białostoczanie chcieliby walczyć w grupie mistrzowskiej. Zagłębie zamyka tabelę i musi gryźć murawę w walce o każdy punkt przybliżający do utrzymania w Ekstraklasie. Dlatego białostoccy kibice, a w szczególności zorganizowana grupa z Elektryka, stawili się na Stadionie Miejskim z nadzieją, ale i z niepokojem w sercu.

Niepokój nie był bezpodstawny, bo już w drugiej minucie spotkania Zagłębie strzeliło bramkę. Szczęśliwie dla gospodarzy sędzia skorzystał z wideoweryfikacji, dopatrzył się przewinienia piłkarzy Zagłębia i gola nie uznał. Trzeba jednak przyznać, że przez pierwszy kwadrans meczu goście byli drużyną przeważającą. Później żółto-czerwoni coraz częściej gościli pod polem karnym przeciwników. Efektem był rzut karny podyktowany w 17. minucie zawodów przez sędziego głównego, oczywiście po krótkiej konsultacji z sędziami obsługującymi VAR. Imaz pewnym strzałem z jedenastu metrów pokonał bramkarza przyjezdnych i było 1:0. Wynik utrzymał się do 35. minuty, kiedy to Novikovas na prawym skrzydle zakręcił obrońcami Zagłębia, wyłożył piłkę na piąty metr do Klimali, a ten głową trafił do siatki. Po protestach piłkarzy gości sędzia po raz kolejny skorzystał z systemu VAR, gola jednak uznał i Jagiellonia mogła cieszyć się z dwubramkowego prowadzenia. Pomimo że do pierwszej połowy doliczono aż 9 minut, wynik utrzymał się do przerwy.

W drugiej połowie meczu obie drużyny nie zaprezentowały porywającego widowiska, ale emocji nie brakowało. W 77. minucie sędzia podyktował rzut karny dla drużyny Zagłębia za zagranie ręką przez Romanczuka. Oczywiście decyzja została podjęta po wideoweryfikacji. Strzał piłkarza gości wylądował w bramce, ale sędzia uznał (naturalnie skorzystał z VAR), że rzut karny został wykonany nieprawidłowo i nakazał powtórkę. Drugi strzał obronił Kelemen, sędzia po raz kolejny dokonał weryfikacji wideo, dopatrzył się przewinienia białostockiego bramkarza, ukarał go żółtą kartką i nakazał powtórzenie rzutu karnego. Trzecia próba okazała się już zgodna z przepisami (o dziwo decyzja sędziego podjęta bez pomocy VAR-u), strzał z jedenastu metrów został zamieniony na gola, Jagiellonia wygrywała już tylko jedną bramką i zapowiadała się nerwowa końcówka, zwłaszcza że druga połowa została wydłużona o 6 minut. Na szczęście rezultat nie uległ już zmianie i Jagiellonia mogła świętować zdobycie jakże cennych trzech punktów.

Wygrana i długo oczekiwane przełamanie przyszło białostockiemu klubowi w bardzo ważnym momencie. Dzięki zwycięstwu Jagiellonia ma duże szanse na utrzymanie pozycji w pierwszej ósemce tabeli, ale o wszystkim zadecyduje mecz ostatniej kolejki rundy zasadniczej rozgrywany w Poznaniu z tamtejszym Lechem. Zanim jednak do tego dojdzie już we wtorek czekają nas wielkie emocje w Pucharze Polski. Nasza drużyna w półfinale tych rozgrywek podejmie zespół Miedzi Legnica. Oczywiście na trybunach nie zabraknie „elektrycznych” fanów żółto-czerwonej jedenastki.

Pozdrawiam, życzę dużo emocji i awansu do finału.

Do zobaczeniu na meczu.

Wiesław Gabrel

PS Mecz Lech Poznań – Jagiellonia Białystok odbędzie się bez udziału systemu VAR ;(