Wszyscy na Narodowy! Jaga w finale PP

RedaktorAktualności

Miały być emocje – i były, miało być szczęśliwe zakończenie – i było, miał być finał Pucharu Polski – i jest! We wtorkowy wieczór 9 kwietnia 2019 r. w półfinale Pucharu Polski, w obecności prawie kompletu publiczności na stadionie i przy udziale sporej grupy najwierniejszych fanów z ZSE, Jagiellonia Białystok pokonała Miedź Legnica 2:1. 

Pierwsza połowa meczu nie stała na najwyższym poziomie. Było sporo walki, zaangażowania, ale też i asekuracji. Żadna z drużyn nie chciała popełnić błędu, który mógłby skutkować utratą gola. Nic więc dziwnego, że do przerwy na tablicy wyników widniał rezultat bezbramkowy. Ciekawiej było za to na trybunach, gdyż z pierwszych 45 minut chyba najbardziej warta odnotowania była atrakcyjna oprawa przygotowana przez sektor Ultrasów. Trzeba powiedzieć, że rzeczywiście była ona godna półfinału PP i niebagatelnej stawki meczu. 

Piłkarskie emocje rozpoczęły się w drugiej połowie. Jagiellonia podkręciła tempo i jak przystało na wicemistrzów Polski w potyczce z ekstraklasowym beniaminkiem próbowała narzucić swój styl gry. Nie było zbyt dużo klarownych sytuacji podbramkowych, zdarzały się niedokładności czy złe wybory w rozegraniu, ale optyczna przewaga była po stronie białostoczan. Większa pewność siebie i determinacja opłaciła się żółto-czerwonym w 61 minucie. Po dobrym dośrodkowaniu z rzutu wolnego, w zamieszaniu w polu karnym Miedzi, największym refleksem popisał się Romanczuk i pewnym strzałem pokonał bramkarza przyjezdnych. Po stracie gola Miedziowi starali się przenieść ciężar gry pod bramkę Jagiellonii, ale nie mieli specjalnie argumentów, białostoczanie zaś kilkukrotnie próbowali groźnie kontratakować, jednak również bez rezultatu. Kiedy wydawało się, że Jaga ma mecz pod względną kontrolą, sytuacja zmieniła się. W 78. minucie po rzucie wolnym z około trzydziestu metrów strzałem tuż przy słupku Forsell zaskoczył Kelemena i wyrównał stan meczu. Do końca spotkania toczyła się walka, ale bramki nie padały. Nadszedł doliczony czas gry. Zapewne część piłkarzy i kibiców oswajała się już z myślą o dogrywce, gdy o wyniku znów zdecydował stały fragment gry. Po rzucie rożnym najwyżej w polu karnym Miedzi wyskoczył Romanczuk i głową skierował piłkę do bramki. Po chwili sędzia zakończył spotkanie, a na trybunach zapanował szał radości. Jagiellonia pokonała Miedź 2:1 i awansowała do finału Pucharu Polski! 

Jaga znów pokazała, że walczy z determinacją do ostatniego gwizdka. Na szczególne słowa uznania zasłużył Taras Romanczuk – strzelec obu goli dla Jagiellonii – który, jak przystało na kapitana drużyny, poprowadził zespół do zwycięstwa i stał się głównym autorem awansu do finału oraz bohaterem meczu. 

Wobec takiego sukcesu chyba trzeba pomyśleć o rezerwacji biletów i wspólnym wyjeździe na finał Pucharu Polski, który odbędzie się 02.05.2019 r. na Stadionie Narodowym w Warszawie 😉 Niezależnie od tego zapraszamy zarówno stałych bywalców, jak i tych, którzy na meczu nigdy nie byli, na kolejne mecze Jagiellonii. Bliższe informacje już wkrótce. 

Żegnam się kibicowskim zawołaniem: Kto wygrał mecz?! – Jaga! Kto?! – Jaga! Kto?! – Jaga, Jaga, Jaga! 

Wiesław Gabrel